Zapach świeżo skoszonej trawy, stukot młotka o stalową kosę, śmiech dzieci biegających wokół wozu z sianem i wspólne śpiewy niosące się po okolicy – właśnie tak wyglądały tegoroczne Janowickie Sianokosy. To wydarzenie po raz kolejny udowodniło, że dawne zwyczaje wciąż potrafią jednoczyć mieszkańców, budzić wspomnienia i tworzyć niezwykłą atmosferę sąsiedzkiej wspólnoty.Konferansjer wydarzenia,
Szymon Staniszewski, przypomniał zebranym, czym dawniej były sianokosy – nie tylko ciężką pracą na łąkach, ale także czasem spotkań, rozmów, wzajemnej pomocy i budowania więzi między ludźmi. W serdecznych słowach przywitał licznie zgromadzonych gości, wśród których znaleźli się m.in. wójt gminy Bestwina
Grzegorz Boboń, radny Rady Powiatu Bielskiego
Artur Beniowski, przewodniczący Rady Gminy Bestwina
Jerzy Stanclik wraz z radnymi, sołtyski i sołtysi, przewodniczące i przedstawicielki Kół Gospodyń Wiejskich oraz mieszkańcy całej gminy i okolicy.
Zdjęcia TUTAJWójt Grzegorz Boboń podkreślił, jak ważne są takie wydarzenia dla pielęgnowania lokalnej tożsamości i tradycji. Dziękując organizatorom – pani Krysi, panu Staszkowi, Gminnemu Ośrodkowi Kultury oraz wszystkim zaangażowanym w przygotowanie imprezy – zaznaczył, że Janowickie Sianokosy są piękną wizytówką regionu, w którym obok stawów rybnych można podziwiać malownicze pola, łąki i lasy.