Trudno dokładnie powiedzieć, ile osób zażyło kąpieli, ponieważ ciągle w wodzie trwał ruch, jedni wchodzili, inni wychodzili, by skorzystać z sauny, po czym znów wracali do wody.
Były puszki WOŚP raz po raz zasilane przez kolejno przybywające osoby, była kiełbaska z ogniska i coś na rozgrzewkę.
Jak zwykle w takich okazjach, upieczono dwie pieczenie przy jednym ogniu, a nawet cztery: było morsowanie, była zbiórka na WOŚP, była sauna i była integracja czechowickich i kaniowskich foczek i morsów, a z takich spotkań zawsze wypływają pozytywne rzeczy.
Brawa za kolejną udaną imprezę, podziękowania za czynny udział w WOŚP i gratulacje za wytrwałość, wytrzymałość i odwagę.
Siema! Do zaś!