Polish English French German Hebrew Italian Japanese Portuguese Russian Spanish

Kiepska sobota naszych piłkarzy … 1 z 9

22. 09. 05
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 403
Tylko jeden punkt udało się zdobyć naszym drużynom z dziewięciu możliwych do zdobycia, a przypadł on LKS Bestwina w potyczce z JUW-e Jaroszowice.
– Z bólem serca trzeba przyznać, że to rozstrzygnięcie sprawiedliwe. Zagraliśmy zbyt słabo, aby osiągnąć zwycięstwo – przyznał w rozmowie z www.sportowebeskidy.pl Sebastian Gruszfeld, szkoleniowiec bestwinian.
Na przestrzeni 90-minutowej batalii gospodarze nie imponowali kreowaniem sobie strzeleckich szans, aczkolwiek gdyby w 20. minucie Dawid Gleindek po podaniu Wojciecha Wilczka uderzył nieco niżej, a nie w poprzeczkę, to mecz być może zyskałby inny scenariusz. Goście w minucie 39. w podbramkowym zamieszaniu omal nie skierowali futbolówki do celu, dopięli za to swego 120. sekund później. Trafienie na 1:0 z perspektywy JUW-e trzeba określić mianem tyleż niecodziennego, co i kuriozalnego. Stoperzy bestwińskiej drużyny rozgrywali piłkę między sobą, ta podskoczyła na murawie i dotarła do przeciwnika powracającego z pozycji spalonej. Finał tego zdarzenia jest znany. Tuż przed przerwą nastąpiła na szczęście odpowiedź. Z bocznego sektora z rzutu wolnego wybornie wrzucił Maciej Kosmaty, a główka Kacpra Mielnikiewicza dała wyrównanie.

Zryw z końcówki premierowej odsłony wcale nie napędził poczynań niedawnego IV-ligowca. Miejscowym, jak na dłoni brakowało elementu zaskoczenia. Dopiero w 88. minucie stworzyli sobie niezłą okazję, aby sięgnąć po maksymalną zdobycz, ale Jakub Krawczyk głową uderzył obok słupka.
LKS Bestwina – JUW-e Jaroszowice 1:1
LKS Bestwina: Sładczyk – Mielnikiewicz (66' Kościuch), Miroski, Krawczyk, Kacprzak, D. Gacek, Kosmaty, Droździk, Motyka, Gleindek (63' Adamowicz), Wilczek (78' Nowak)

KS Bestwinka podejmował u siebie GLKS II Wilamowice. Prowadzący profil klubu na Facebooku tak relacjonuje przebieg meczu: „Niemałym rozczarowaniem kończymy spotkanie trzeciej kolejki, w którym zmierzyliśmy się na własnym boisku z beniaminkiem z Wilkowic. W mecz weszliśmy najgorzej jak tylko się dało, już w pierwszej akcji wykładając futbolówkę napastnikowi gości, który dokonał tylko formalności. Jednobramkowe prowadzenie GLKS dowiózł do 45 minuty. Po przerwie za błąd z pierwszej minuty zrehabilitował się Efe Zorkun precyzyjnie uderzając z rzutu wolnego. Po następnej akcji powinniśmy prowadzić 2-1, jednak strzał Damiana Folka wylądował na poprzeczce. Chwilę później sytuacja ta klasycznie się zemściła, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka po strzale głową napastnika gości dotyka jeszcze Kamila Kucharczyka, któremu zaliczony zostaje gol samobójczy. Była to jednak zaledwie 55 minuta spotkania więc na odwrócenie losów było jeszcze dużo czasu. Próby wyrównania jednak nie kończyły się powodzeniem, a sprawę na kwadrans przed końcem skomplikował nasz goalkeeper, Krzysztof Bucki, który po interwencji przed szesnastką zobaczył czerwony kartonik. Beniaminek efektownie „zabija” mecz trafiając jeszcze w 89 i 92 minucie odnosząc ostatecznie wysokie zwycięstwo 1-4. Jest jednak i pozytywny aspekt wczorajszego spotkania, na murawie zobaczyliśmy Klaudiusza Wilmanna oraz Kacpra Kołodzieja którzy wracają do gry.
Skład: Bucki (75’czerwona kartka), Kucharczyk, Głąb, Wójtowicz, Fluder, Prymula B. (Kołodziej), Yeder (Chmielniak), Zorkun, Prymula P. (Wilmann), Skęczek (Folek), Sajdak.

LKS Kaniów swój mecz rozgrywał w Bystrej. Podobnie, jak dwie poprzednie drużyny nie może tego meczu zaliczyć do udanych. Najpierw w 10 a później w 77 minucie zawodnik gospodarzy, Jakub Matlak, pokonał Dawida Grabskiego, a kaniowianie odpowiedzieli tylko jednym trafieniem, w doliczonym czasie gry do bramki bystrzan trafił Tomasz Jacher.
KS Bystra – LKS Kaniów 2:1
LKS Kaniów: Wojciech Czulak, Marek Faruga (C), Norbert Foks (62’ Patryk Wójtowicz), Kamil Góra, Dawid Grabski (B), Wojciech Kubies (46' Marcin Bęben), Damian Marek (80' Tomasz Jacher), Konrad Markiel, Tomasz Socha (68' Rafał Beniowski), Michał Szymański, Damian Woźniak.

 

Do góry