

W czwartek, 18 września, Galeria Muzeum Regionalnego w Bestwinie wypełniła się publicznością, która przyszła spotkać się z malarstwem pani Małgorzaty Rynarzewskiej. Wnętrze rozbrzmiewało rozmowami o kolorze i świetle, a wyeksponowane płótna prowadziły widzów przez opowieść o materii – od miękkości tkanin po świetlne alchemie bursztynu. To był wernisaż, w którym emocja szła w parze z rzemiosłem, a osobista narracja artystki wyznaczała rytm wieczoru.
Artystka podkreśliła, że jej malarstwo wyrasta z nieustannego ruchu i potrzeby przemiany. Jak mówi: "Tworzę od zawsze. Brzmi to banalnie, bo przecież każdy z nas tworzy od zawsze. Nigdy nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Coś zmieniałam, upiększałam, przerabiałam, ciągle w ruchu, ciągle w jakimś zaniepokojeniu, niedosycie." Z czasem fascynacja przeszła z materii tkanin do przestrzeni sceny i obrazu: "To teatr życia, ale też w moim życiu teatr profesjonalny, scenografia, przestrzeń i światło reflektorów." Dziś centrum jej zainteresowań zajmuje kolor, jego puls i tajemnica: "Farba to materia magiczna, której nie da się do końca określić i odgadnąć. Moje obrazy to napięcie i cisza, równowaga między krzykiem a szeptem."