Polish English French German Hebrew Italian Japanese Portuguese Russian Spanish

Remis LKS Bestwina z Czarnymi Jaworze

26. 08. 16
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 40
- Zagraliśmy słabą pierwszą połowę, najsłabszą w tym sezonie. LKS był konkretniejszy w premierowych trzech kwadransach, ale w drugiej połowie nasz obraz gry się zmienił, było więcej pozytywów. Wciąż jednak jest niedosyt, szczególnie przez pryzmat tej drugiej połowy. To, co się powtarza, to nasza niefrasobliwość przy straconych bramkach. Byliśmy jednak bliżej wygranej niż tydzień temu - ocenia w rozmowie z naszym portalem trener Czarnych, Jakub Kubica. 
Spotkanie rozpoczęło się od próby Rafała Pezdy, który już w 2. minucie uderzył nad bramką. 7. minut później odpowiedział Kamil Szary. Zawodnik LKS-u Bestwina znalazł się w dobrej sytuacji, ale jego strzał zatrzymał się na słupku. W 10. minucie Czarni dopięli swego. Wysoki odbiór Bartłomieja Matuli pozwolił gościom przejąć piłkę blisko bramki gospodarzy, a Szymon Płoszaj z około 7. metrów skierował ją do siatki. Radość Jaworzan nie trwała jednak długo. 5. minut później po podaniu Piotra Grabskiego do wyrównania doprowadził Hubert Matykiewicz. W 25. minucie gospodarze poszli za ciosem. Grabski otrzymał podanie od Wojciecha Walusia, znalazł się w sytuacji sam na sam i ładnym lobem pokonał bramkarza Czarnych. Goście mogli odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. W 36. minucie Płoszaj ponownie znalazł się sam przed bramkarzem LKS-u, ale tym razem górą był golkiper gospodarzy.

Po zmianie stron Czarni bardzo szybko doprowadzili do wyrównania. Już w 30. sekundzie drugiej połowy bramkarz LKS-u zatrzymał Pezdę w sytuacji sam na sam. W 48. minucie nie miał już jednak nic do powiedzenia. Po faulu na Jakubie Iskierce arbiter wskazał na "wapno", a Płoszaj pewnie wykorzystał rzut karny. LKS ponownie wyszedł na prowadzenie w 63. minucie. Gospodarze krótko rozegrali rzut rożny, Patryk Wentland dograł piłkę do Grabskiego, a ten po raz drugi wpisał się na listę strzelców.
Odpowiedź Czarnych była błyskawiczna. 5. minut później po rzucie rożnym w polu karnym LKS-u powstało spore zamieszanie. Piłka spadła na 11. metr pod nogi Patryka Strzelczyka, który przelobował bramkarza gospodarzy i ustalił - finalnie - wynik na 3:3. Końcówka dostarczyła jeszcze sporo emocji. Yan Max uderzał z 16. metra, ale bramkarz LKS-u poradził sobie z jego próbą. Swoją okazję miał również Strzelczyk, a w 84. minucie przed szansą stanął Antoni Beer, który znalazł się sam na sam z golkiperem gospodarzy. W 90. minucie mogło dojść do kolejnego zwrotu akcji. Kacper Gawor z LKS-u znalazł się w dogodnej sytuacji, ale świetną interwencją z bramki piłkę wybił Jakub Mencnarowski. W doliczonym czasie gry bliski zdobycia zwycięskiej bramki był jeszcze Płoszaj. Napastnik Czarnych p onownie stanął oko w oko z bramkarzem LKS-u, lecz Karol Grot tym razem nie dał się pokonać.
- Mecz był na pewno szalony. Czarni wyszli na prowadzenie, jednak dobrze zareagowaliśmy. Na pewno jest trochę niedosyt, bo dwa razy prowadziliśmy, finalnie jednak trzeba ten punkt docenić. To był dobry, intensywny mecz dla oka kibica - przyznaje Marcin Stefanowicz, trener LKS-u. 
LKS Bestwina - Czarni Jaworze 3:3
LKS Bestwina: Grot – Wójtowicz, Smalcerz, Markiel, Gawor, Grabski, Wentland, Gąsiorek, Matykiewicz, Szary, Waluś

Do góry