Wciąż na premierową wygraną na wiosnę czekają piłkarze LKS-u. Drużyna z Bestwiny uległa w ostatnim spotkaniu ekipie z Łąki. - Mieliśmy swoje okazje w tym meczu, szczególnie w pierwszej połowie, których nie wykorzystaliśmy lub bardzo dobrze bramkarz obronił. Są aspekty, nad którymi moglibyśmy więcej oczekiwać od siebie. Straciliśmy w czterech meczach dziesięć bramek, potrzebujemy choćby w tym aspekcie popracować, nad koncentracją w obronie. Z drugiej strony brakuje nam szczęścia w momencie finalizacji i zimnej krwi. Na pewno jest to dla nas ciężki okres, przechodzimy przez swego rodzaju kryzys, ale walczymy dalej - przyznał trener LKS-u Bestwina, Marcin Stefanowicz.
Spotkanie rozpoczęło się w najgorszy możliwy sposób dla gospodarzy. Już w 6. minucie Kacper Paszek wygrał pojedynek w bocznym sektorze boiska i otworzył wynik meczu. Zaledwie trzy minuty później było już 0:2. Tym razem piłka została wycofana na 11. metr, gdzie najlepiej odnalazł się Jacek Kowalczyk, podwyższając prowadzenie gości.
Ekipa z Bestwiny próbowała odpowiedzieć i jeszcze przed przerwą stworzyła sobie kilka dogodnych sytuacji. Zabrakło jednak skuteczności, a w kilku przypadkach dobrze interweniował bramkarz zespołu z Łąki.
Po zmianie stron gospodarze starali się wrócić do gry, lecz to przyjezdni zadali kolejny cios. W 62. minucie Jacek Kowalczyk ponownie wpisał się na listę strzelców, finalizując akcję strzałem po długim słupku i praktycznie przesądzając losy rywalizacji. W końcówce meczu drużyna z Bestwiny zdołała zdobyć honorowego gola. W 85. minucie, po zagraniu ręką jednego z zawodników gości w polu karnym, sędzia wskazał na „wapno”, a jedenastkę pewnie wykorzystał Piotr Grabski.
LKS Bestwina - LKS Łąka 1:3
LKS Bestwina: Wójcikiewicz - Wójtowicz, Gacek (62’ Kwaśniak), Gawor, Grabski, Markiel, Matykiewicz, Sawicki (67’ Michalak), Waluś, Wentland, Wilczek (80’ Gala)