Polish English French German Hebrew Italian Japanese Portuguese Russian Spanish

O księdzu Józefie Walusiaku i janowickiej parafii w Gościu Niedzielnym ...

17. 10. 29
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 179

Kiedy przed czterema laty ks. Józef Walusiak postanowił szeroko otwierać drzwi janowickiego kościoła każdego dnia i umieścił na nich tabliczkę "Jezus czeka, wstąp na chwilę", parafianie nie kryli zmartwienia: "Księże, a jak ktoś wejdzie, zniszczy, zdewastuje…?".
Trosce mieszkańców Janowic trudno się dziwić. Jeszcze w latach 70. XX wieku nie mieli własnego kościoła. Sąsiedzi z okolicznych sołectw, kiedy chcieli powiedzieć, że coś nie wydarzy się nigdy mawiali: "Jak będzie odpust w Janowicach". - Tu nie było kościoła. Mieszkańcy chodzili do sąsiedniej Bestwiny, albo Hałcnowa - mówi ks. proboszcz Józef Walusiak, następca ks. Eugeniusza Stopki, który zmobilizował mieszkańców Janowic do budowy własnej świątyni na ziemi ofiarowanej przez Katarzynę i Józefa Kubików (wolę rodziców spełnił syn Florian z żoną Zofią).
Choć janowiczan było niewielu, w latach 1981-2007 postawili okazały kościół, który dziś służy dynamicznie rozrastającej się miejscowości. - To było prawdziwe pospolite ruszenie. Na podarowanej łące, mieszkańcy razem z ks. Stopką, własnymi rękami postawili kościół, plebanię i przygotowali miejsce na cmentarz - relacjonuje ks. Walusiak. - W czasie budowy tłoczyli się w drewnianej kaplicy-baraku, ale już mieli perspektywę, że powstaje ich kościół. Na Wielkanoc 1982 roku już mogli wejść w jego mury.
Otwarte drzwi kościoła, codziennie przyciągają na chwilę adoracji Najświętszego Sakramentu przechodzących obok kościoła. Stały się czymś oczywistym dla parafian - tu zawsze mogą przyjść. Jezus czeka. Więcej czytaj TUTAJ

Do góry