Polish English French German Hebrew Italian Japanese Portuguese Russian Spanish

Auto wjechało do stawu w Bestwinie. Trzeba było ratować ryby!

19. 06. 05
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 397
Do bardzo niecodziennej sytuacji doszło dziś chwilę przed godziną 14:00 w Bestwienie przy ul. Hallera. Samochód osobowy marki Seat Ibiza wjechał do stawu hodowlanego. Interweniowały liczne zastępy straży pożarnej.
Duża ilość sprzętu strażackiego to efekt nieprecyzyjnego zgłoszenia i pewnych ściśle określonych procedur wynikających z zaistniałego zgłoszenia. Do służb wpłynęła informacja, z której wynikało, że samochód znajduje się pod wodą i w pobliżu nie widać żadnych osób. Istniało uzasadnione prawdopodobieństwo, że wewnątrz znajdują się ludzie potrzebujący nagłej pomocy. Nim na miejsce dotarła pierwsza jednostka straży pożarnej, kierowca wraz z pasażerem zorganizowali traktor, którym wyciągnęli pojazd na brzeg.
Na miejscu pojawiły się zastępy ochotniczych straży pożarnych ze wszystkich okolicznych miejscowości, a także strażacy "z państwówki" i patrol policji. Były łodzie motorowe i masa różnorakiego sprzętu.
W pewnym momencie do wody wskoczył mężczyzna. Strażacy natychmiast ruszyli w jego kierunku, ale nie reagował on na polecenia wyjścia z wody. Okazało się, że to właściciel stawu. Mężczyzna zauważył, że wpadający do zbiornika samochód uszkodził pidło. To konstrukcja hydrotechniczna służąca do piętrzenia i regulowania przepływu wody w stawach. W zależności od regionu kraju pidło zwane jest także mnichem.
Poziom wody w stawie, do którego wpadł samochód był znacznie wyższy, niż poziom wody w sąsiednim zbiorniku. Przez uszkodzone pidło uciekała woda, a wraz z nią ryby. Jak udało nam się dowiedzieć, sąsiedni staw należał do kogoś innego i były w nim hodowane zupełnie inne ryby. Strażacy zamiast wdawać się w nieskuteczną polemikę z wyraźnie zdenerwowanym mężczyzną, doposażyli go w kamizelkę ratunkową i pomogli zatamować przeciek. Użyto do tego worków z piaskiem. W udaną jak się później okazało akcję zaangażowani byli także sąsiedzi.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że młody mężczyzna kierujący Seatem nie posiadał prawa jazdy. Ulica Hallera w Bestwinie była zablokowana blisko dwie godziny.
 
 
Do góry