LKS Bestwina z przełamaniem, i to w jakim stylu! Zespół Marcina Stefanowicza pokonał na wyjeździe "Zetkę" Tychy po szalonym widowisku.- Mecz był wyrównany, z wieloma dobrymi momentami i akcją za akcją. Z nieba do piekła, z piekła do nieba, ale na końcu wszystko dobrze się skończyło. Ogromny szacunek dla całej drużyny - mówi Marcin Stefanowicz, trener LKS-u Bestwina.
Spotkanie rozpoczęło się po myśli przyjezdnych. Już w 8. minucie Marcin Michalak wykorzystał podanie zwrotne od Wojciecha Walusia i dał LKS-owi prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli jednak po przerwie w sposób, który postawił LKS pod ścianą. W 47. minucie doprowadzili do remisu, 2. minuty później wyszli na prowadzenie, a w 50. minucie podwyższyli wynik na 3:1.
Bestwinianie nie zamierzali jednak składać broni. W 59. minucie Michalak zdobył swoją drugą bramkę, tym razem po asyście Piotra Grabskiego. 7. minut później do siatki trafił Waluś, który skutecznie dobił piłkę w polu karnym. LKS wrócił do gry, ale gospodarze ponownie objęli prowadzenie. Odpowiedź gości była błyskawiczna. W 71. minucie Waluś popisał się świetnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego. Decydujący cios drużyna z Bestwiny zadała w 82. minucie. Kamil Szary przedarł się lewym skrzydłem i zagrał piłkę w okolice 11. metra, skąd Wojciech Wilczek skierował ją do siatki. W końcówce emocji nie brakowało. W 90. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Mateusz Wójtowicz. Mimo gry w osłabieniu, LKS utrzymał korzystny rezultat i wywiózł z Tychów komplet punktów.
OKS Zet Tychy - LKS Bestwina 4:5
LKS Bestwina: Kopeć - Markiel, Smalcerz (82' Janiso), Wilczek, Wentland, Gawor, Szary, Głąbek (40' Gąsiorek), Grabski (67' Wójtowicz) Michalak (85' Kraus), Waluś (85' Droździk)