Drukuj

Dzień, w którym spadły bomby

26. 09. 02
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 20
Promocja zeszytu historycznego „Vacuum Oil Company Czechowice. Bombardowanie rafinerii 20 sierpnia 1944 r.”
W wyjątkowej atmosferze i przy licznej frekwencji odbywała się 31 sierpnia prezentacja najnowszego – już trzeciego z serii - zeszytu historycznego TMZB autorstwa Jacka Cwetlera. Zeszyt jest owocem bliskiej współpracy Towarzystwa Przyjaciół Czechowic-Dziedzic, Towarzystwa Miłośników Ziemi Bestwińskiej oraz czechowickiej Izby Regionalnej. Sam Jacek Cwetler to historyk, archiwista, muzeolog, regionalista, nauczyciel i kustosz wspomnianej Izby. Opublikował wiele cennych wydawnictw dotyczących Czechowic-Dziedzic i okolic.
W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele lokalnych władz, instytucji i organizacji, m.in.: wójt Grzegorz Boboń, przewodniczący Rady Gminy Jerzy Stanclik, radna Małgorzata Łukoś, zastępca dyrektora GOK Grzegorz Gawęda, ksiądz proboszcz Cezary Dulka, sołtys Bestwiny Maria Maroszek, członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Bestwińskiej, Towarzystwa Przyjaciół Czechowic-Dziedzic, Grupy Plastyków „Jaskółka” oraz mieszkańcy zainteresowani przeszłością swoich małych ojczyzn. Na wstępie przewodnicząca TMZB Teresa Lewczak podkreśliła, że choć publikacja objętościowo jest niepozorna, niesie ze sobą ogromną wagę merytoryczną, stanowiąc skondensowane kompendium wiedzy wyposażone w bogaty materiał zdjęciowy, dokumenty archiwalne oraz unikalne relacje świadków. 

Istotną częścią prelekcji oraz samej książki stało się przedstawienie bogatej historii czechowickiego zakładu. Rafineria zbudowana na początku XX wieku (1902–1905) przez amerykański koncern Vacuum Oil Company (późniejszy Socony-Vacuum, Mobil Oil, a dziś ExxonMobil) była jednym z kluczowych zakładów naftowych w tej części Europy. Produkowano w niej najwyższej jakości oleje silnikowe, smary, benzyny i asfalty. Produkty wyjeżdżające z Czechowic trafiały na niemal wszystkie rynki świata – od Nowej Zelandii i Japonii, przez Argentynę, po lodowce Arktyki i Antarktydy. Wyroby te były na tyle cenione, że w materiałach reklamowych promowały je największe postaci epoki, w tym Charles Lindbergh (pierwszy człowiek, który samotnie przeleciał Atlantyk) czy słynny as lotnictwa Ernst Udet. Ciekawostką jest fakt, że na specjalnych mapach handlowych koncernu z lat 30. XX wieku, zawierających wyłącznie najważniejsze punkty świata i stolice państw, z terenu Polski widniały... Czechowice! To tutaj mieściła się reprezentacja spółki oraz biura handlowe obsługujące m.in. Wolne Miasto Gdańsk. 
Kluczowy wątek zeszytu to szczegółowa rekonstrukcja wydarzeń z niedzieli, 20 sierpnia 1944 roku. Tego dnia samoloty 15. Powietrznej Armii USA z baz we Włoszech przeprowadziły nalot na rafinerię, która od 1941 roku znajdowała się pod niemieckim zarządem komisarycznym i produkowała paliwa wyłącznie na potrzeby machiny wojennej III Rzeszy. Sam nalot na Czechowice trwał krótko – zaledwie 3 do 4 minut (cała akcja od syreny alarmowej trwała około pół godziny). Nadlatujące bombowce Consolidated B-24 Liberator, w towarzystwie myśliwców North American P-51 Mustang i jak   po wcześniejszym zaatakowaniu zakładów w Oświęcimiu, zrzuciły ok. 135 bomb. Wiele z nich spadło na przyległe tereny podmokłe, stawy, zakłady przemysłowe, a także na domy prywatne w Czechowicach, Bestwinie i Kaniowie. Ze względu na grząski, miękki teren, liczne bomby wpadły w ziemię, nie wybuchając, co ocaliło wiele osób przed jeszcze większą tragedią. Amerykanie wykonali ponadto fotografie, które udało się lokalnym pasjonatom pozyskać i udostępnić, można je obejrzeć również w książce Jacka Cwetlera.
Świadkowie tamtych wydarzeń zapamiętali niewyobrażalny huk oraz wstrząsy „Mieliśmy wrażenie, że za chwilę zapadniemy się do jakiegoś piekła. Ziemia drżała tak, jak przy trzęsieniu ziemi..."
Największym walorem książki są po raz pierwszy zgromadzone w jednym miejscu relacje naocznych świadków – osób, które w 1944 roku miały zaledwie po kilka lub kilkanaście lat. Wybija się z pewnością postać małego wówczas Tadeusza Ćwika. Chłopiec z otwartymi ustami obserwował nalot, a po odwołaniu alarmu obszedł płonący teren wokół rafinerii i skrupulatnie naszkicował na kartce leje po bombach oraz wystające z ziemi niewybuchy. Za swoją samowolną wyprawę dostał od rodziców tęgie lanie, ale stworzony przez niego po latach rysunek stał się podstawą do wykreowania dokładnej mapy bombardowania opublikowanej w książce. W dorosłym życiu Tadeusz Ćwik sam został pilotem wojskowym.
Jacek Cwetler nie omijał również trudnych i bolesnych tematów. W książce opisano powołanie tzw. Bombensucherkomando – grupy około 100 więźniów sprowadzonych z obozu Auschwitz. Wycieńczeni więźniowie pod okiem niemieckich saperów musieli ręcznie podkopywać i wydobywać z podmokłego gruntu niewybuchy bomb. Nocami przetrzymywano ich w chłodnych piwnicach dawnej restauracji Felix przy stacji Czechowice Południowe. Od września 1944 r. do stycznia 1945 r. na terenie zakładu działał już stały podobóz KL Auschwitz-Vacuum. W styczniu 1945 roku więźniowie zostali pędzeni w kilkudniowym „marszu śmierci” do Wodzisławia Śląskiego, a chorych i niezdolnych do drogi Niemcy zamordowali na miejscu. 
Ostatnim tematem były powojenne losy zakładu i bezprecedensowe batalie prawne. Choć Polska po wojnie znacjonalizowała cały przemysł bez odszkodowań, w przypadku czechowickiej rafinerii doszło do absolutnego ewenementu: amerykański koncern wystąpił o odszkodowanie za przejęty majątek i po 13 latach rozmów rząd PRL wypłacił Amerykanom żądaną kwotę w dolarach! Równolegle toczył się proces wytoczony przez polskie władze nowojorskiemu zarządowi o wypłatę zaległych pensji dla polskich pracowników za okres wstrzymania pracy na przełomie 1944/1945 roku. Papiery z tego procesu do dziś pozostają utajnione w archiwach MSZ. 
Spotkanie zakończyło się licznymi pytaniami, podziękowaniami oraz wręczeniem upominków. Nowa książka Jacka Cwetlera to absolutnie obowiązkowa lektura dla każdego pasjonata historii regionu – przywraca pamięć o ludziach, zakładzie (nazywanym „Vacuum” do dzisiaj) i dramatycznych dniach 1944 roku. 

Publikacja jest do nabycia w Muzeum Regionalnym w Bestwinie w cenie 30 zł. 
Tekst i zdjęcia: Sławomir Lewczak