
Zespół z Bestwiny dobrze rozpoczął pucharowe spotkanie z wyżej notowanym LKS-em Czaniec. W kolejnych fragmentach spotkania to jednak zespół z Czańca potwierdził swoją wyższość i awansował do kolejnej rundy.- Mieliśmy swoje momenty, jednak czuć było, że rywal jest o półkę wyższy. LKS odniósł zasłużone zwycięstwo, aczkolwiek gdyby był remis i doszło do rzutów karnych, to też byłoby ciekawie. Zespół z Czańca miał znacznie więcej sytuacji, ale był to fajny, intensywny mecz - ocenia w rozmowie z portalem www.sportowebeskidy.pl Marcin Stefanowicz, trener ekipy z Bestwiny.
Spotkanie rozpoczęło się od odważnej postawy gospodarzy, którzy już w 12. minucie objęli prowadzenie. Kacper Gawor posłał prostopadłe podanie do Wojciecha Walusia. Strzał napastnika został jeszcze zablokowany, ale do odbitej piłki dopadł Hubert Matykiewicz i z bliska skierował ją do siatki. Stracona bramka nie wybiła z rytmu drużyny z Czańca, która stopniowo przejmowała inicjatywę. Goście raz za razem zagrażali bramce Bestwiny, jednak długo brakowało im skuteczności. Najpierw Jakub Kos potężnym uderzeniem sprawdził czujność bramkarza, a piłka po jego interwencji odbiła się od poprzeczki. Chwilę później ten sam zawodnik nie wykorzystał sytuacji sam na sam. W końcu napór przyniósł efekt w 31. minucie, gdy po uderzeniu Maksymiliana Bączka lewą nogą futbolówka wpadła do siatki, doprowadzając do wyrównania.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Czaniec częściej utrzymywał się przy piłce i tworzył kolejne okazje. Już na początku drugiej połowy po dośrodkowaniu Filipa Handego z rzutu rożnego piłka zatrzymała się na słupku. Goście dopięli swego w 75. minucie. Bramkarz Bestwiny popełnił błąd pod presją Seweryna Palusa, piłkę przejął Świniański i wyłożył ją Filipowi Moiczkowi, który z bliska skierował futbolówkę do pustej bramki.
Końcówka dostarczyła jeszcze sporo emocji. Kos ponownie obił słupek, a Handy również nieznacznie minął się z trzecim golem, trafiając w obramowanie bramki. Ostatecznie LKS Czaniec zwyciężył 2:1 i zgodnie z przewidywaniami zameldował się w II rundzie „Poltent” Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Bielsko-Biała.
LKS Bestwina: Kopeć – Wójtowicz, Smalcerz, Markiel, Gawor, Wentland, Gąsiorek, Waluś, Matykiewicz, Gala, Janiso oraz Pokusa, Kraus, Bomba, Riva.
LKS Bestwina - LKS Czaniec 1:2
KS Bestwinka również podejmował wyżej stojącego rywala.
Mecz pewnie ułożyłby się inaczej, gdyby ekipa z Bestwinki wykorzystała rzut karny i przy stanie 1:0 doprowadziła do wyrównania w starciu z faworyzowaną Spójnią Landek-Jasienica. Tak się jednak nie stało i IV-ligowiec odniósł przekonującą wygraną.
- Szybko strzelona bramka i obroniony rzut karny miały istotny wpływ na losy tego meczu. Jak na ten moment przygotowań możemy być jednak zadowoleni - ocenił po spotkaniu trener Spójni, Łukasz Biliński.
Goście od początku narzucili swoje warunki i już w 9. minucie objęli prowadzenie. Miłosz Misala popisał się indywidualną akcją, którą zakończył skutecznym strzałem. Gospodarze mogli szybko odpowiedzieć, gdy po faulu na Grzegorzu Sztorcu arbiter wskazał na “wapno”. Do piłki podszedł Dominik Kania, jednak Patryk Kierlin wyczuł jego intencje i obronił rzut karny, utrzymując prowadzenie swojej drużyny.
Niewykorzystana szansa zemściła się jeszcze przed przerwą. W 32. minucie Giorgi Merebaszwili uderzył skutecznie sprzed pola karnego i podwyższył wynik na 2:0. W pierwszej połowie gospodarze mieli jeszcze swoje okazje, a blisko zdobycia bramki byli G. Sztorc oraz Jakub Przewoźnik, jednak nie zdołali pokonać golkipera Spójni.
Po zmianie stron przyjezdni mogli jeszcze bardziej odskoczyć, lecz Merebaszwili nie wykorzystał rzutu karnego w 50. minucie. Chwilę później Spójnia i tak zdobyła trzecią bramkę. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Maksymilian Biskup, kierując piłkę do siatki. W końcówce IV-ligowiec przypieczętował wysokie zwycięstwo. W 78. minucie sytuację sam na sam wykorzystał Patryk Czader, a pięć minut przed końcem Czader został sfaulowany w polu karnym. Tym razem “11” na gola zamienił Daniel Paszek, ustalając wynik spotkania na 5:0.
- Przeciwnik był lepszy i przewyższał nas w każdym aspekcie. Na tle takiego rywala, kandydata do awansu do III ligi, pokazaliśmy się jednak z niezłej strony. Mieliśmy swoje momenty, jednak Spójnia zdominowała to spotkanie i zasłużenie awansowała - podsumował trener KS-u, Marcin Sztorc.
KS Bestwinka: Sładczyk (46’ Chmielniak), Miroski, Kucharczyk, Kania (55’ Sawicki), Fluder (46’ Lach), Kołodziej(46’ Willmann), Lisewski (75’ Wydmański), Kosmaty, Kowalski (46’ Matvieienko), Przewoźnik, Sztorc (46’ Adamczyk)
KS Bestwinka - KS Spójnia Landek 0:5