Drukuj

Janowickie Sianokosy – tradycja, która wciąż żyje i łączy pokolenia

26. 05. 25
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 34
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  
Zapach świeżo skoszonej trawy, stukot młotka o stalową kosę, śmiech dzieci biegających wokół wozu z sianem i wspólne śpiewy niosące się po okolicy – właśnie tak wyglądały tegoroczne Janowickie Sianokosy. To wydarzenie po raz kolejny udowodniło, że dawne zwyczaje wciąż potrafią jednoczyć mieszkańców, budzić wspomnienia i tworzyć niezwykłą atmosferę sąsiedzkiej wspólnoty.
Konferansjer wydarzenia, Szymon Staniszewski, przypomniał zebranym, czym dawniej były sianokosy – nie tylko ciężką pracą na łąkach, ale także czasem spotkań, rozmów, wzajemnej pomocy i budowania więzi między ludźmi. W serdecznych słowach przywitał licznie zgromadzonych gości, wśród których znaleźli się m.in. wójt gminy Bestwina Grzegorz Boboń, radny Rady Powiatu Bielskiego Artur Beniowski, przewodniczący Rady Gminy Bestwina Jerzy Stanclik wraz z radnymi, sołtyski i sołtysi, przewodniczące i przedstawicielki Kół Gospodyń Wiejskich oraz mieszkańcy całej gminy i okolicy. Zdjęcia TUTAJ
Wójt Grzegorz Boboń podkreślił, jak ważne są takie wydarzenia dla pielęgnowania lokalnej tożsamości i tradycji. Dziękując organizatorom – pani Krysi, panu Staszkowi, Gminnemu Ośrodkowi Kultury oraz wszystkim zaangażowanym w przygotowanie imprezy – zaznaczył, że Janowickie Sianokosy są piękną wizytówką regionu, w którym obok stawów rybnych można podziwiać malownicze pola, łąki i lasy.

Słowa uznania i życzenia dobrej zabawy przekazał także Artur Beniowski, który w imieniu swoim oraz starosty bielskiego Andrzeja Płonki życzył uczestnikom, aby popołudniowa rywalizacja przebiegała w atmosferze radości, a wieczorna zabawa trwała aż do białego rana. Sołtys Janowic Stanisław Nycz przypomniał z kolei, że sianokosy mają przede wszystkim jednoczyć ludzi i sprawiać im radość, natomiast prezeska KGW Krystyna Norymberczyk zaprosiła wszystkich do wspólnego biesiadowania.
Po oficjalnym otwarciu scenę przejęły poszczególne sołectwa, prezentując pełne humoru i lokalnego kolorytu przyśpiewki. Janowice śpiewały o błyszczących kosach, zapachu siana i wspólnym świętowaniu pod kopką aż do rana. Bestwina z przymrużeniem oka wychwalała swojego wójta i sołtysa Janowic, jednocześnie podkreślając, że w ich miejscowości tradycja nigdy nie zaginie. Najmniejsze sołectwo – Bestwinka – zachwyciło najliczniejszym występem i nostalgiczną pieśnią o rodzinnej miejscowości, jej wzgórzach, kościółku i serdecznych mieszkańcach. Kaniów natomiast przypomniał dawne czasy wspólnej pracy na łąkach i chodzenia „ze swaczyną” na sianokosy.
Tegoroczna edycja miała wyjątkowy charakter – zamiast typowej rywalizacji między sołectwami postawiono na pokazy dawnych prac gospodarskich. Dzięki temu można było zobaczyć, jak kiedyś wyglądały prawdziwe sianokosy.
Ogromne zainteresowanie wzbudził pokaz klepania kosy przygotowany przez Adama Laska z Bestwiny. W rytmicznym dźwięku młotka uderzającego o stal wielu starszych mieszkańców usłyszało echo dawnych poranków i wieczorów sprzed kilkudziesięciu lat. Pan Adam nie tylko prezentował technikę ostrzenia, ale też opowiadał o rodzinnej tradycji przekazywanej z ojca na syna.
Następnie na łące pojawili się kosiarze. Sołtys Janowic pokazał, jak prawidłowo kosi się trawę tradycyjną kosą, a do pokazu dołączyli również inni mieszkańcy, w tym sam wójt Grzegorz Boboń. Kolejne etapy prac przebiegały już wspólnie – mieszkańcy Kaniowa – Iwona Głąb i Piotr Semaniak grabili płachtę siana na wałek, a przedstawiciele Bestwinki – Agnieszka Kowalczyk i Krzysztof Zelek układali z niego charakterystyczną kopkę. Pokazom towarzyszył śmiech, żartobliwe nawoływania i mnóstwo pamiątkowych zdjęć wykonywanych pod pachnącą kopką siana.
Nie zabrakło również atrakcji dla najmłodszych. Dzieci z ogromnym entuzjazmem szukały słodkości ukrytych w sianie na wozie, rozwiązywały krzyżówki i tworzyły nowe słowa z przygotowanego hasła. Wesoło było także podczas konkurencji przygotowanych dla reprezentacji sołectw, które próbowały bez użycia rąk przenosić specjalne kryształki do słoików.
Sporo emocji wzbudziły również zadania dla Kół Gospodyń Wiejskich oraz sołtysów. Szefowe KGW ubijały pianę z jajek, a choć konkurencja miała charakter zabawy, najszybciej z zadaniem poradziła sobie Krystyna Norymberczyk z Janowic.
Prawdziwą kulinarną ucztą okazało się jednak smażenie jajecznicy przez sołtyski i sołtysów. Każdy uczestnik miał własny przepis i sekretne dodatki – od wędzonego boczku i cebulki po świeży szczypiorek czy pietruszkę. Aromat unoszący się wokół sceny przyciągał tłumy, a mieszkańcy z przyjemnością degustowali kolejne porcje. I choć mogłoby się wydawać, że jajecznica to zwyczajne danie, tego dnia smakowała wyjątkowo – być może właśnie dzięki atmosferze wspólnego świętowania.
Po zakończeniu konkurencji wójt wręczył sołtysom, sołtyskom i przedstawicielkom KGW upominki, a dzieciom z każdego sołectwa dyplomy i nagrody.
Ważnym punktem programu był również występ mażoretek „Crystal” działających przy janowickiej szkole podstawowej. Dziewczynki zachwyciły publiczność energią, uśmiechem i perfekcyjnie przygotowanym układem, a po występie zaprosiły dzieci do wspólnej zabawy i tańca.
Należy wspomnieć o tym co działo się wokół sceny. Na dzieci czekał dmuchaniec, cały czas korzystały też z boiska wielofunkcyjnego i placu zabaw. Na uczestników czekało także bogate zaplecze gastronomiczne. Można było skosztować pajdy chleba ze smalcem i ogórkiem, kiełbasek, prażonego, kukurydzy czy waty cukrowej. Każde sołectwo przygotowało również własną „swaczynę” – swojski chleb, sery, masło, chałki, domowe ciasta i różnorodne napoje.
Wieczorem scena należała do znanego śląskiego zespołu Muzykanty z Czerwionki-Leszczyn. Artyści porwali publiczność biesiadnymi przebojami, nastrojowymi balladami i pełnymi humoru tekstami o Śląsku, codziennym życiu i miłości. Nie zabrakło wspólnego śpiewania między stołami, bisów i gorących braw. Publiczność usłyszała, między innymi Hildę, Kaman, kaman baby, Dla ciebie serce me, Z głymbi serca dla taty, Kaj jo rozum mioł, Scenariusz, Twoją twarz, Bydzie impreza.
Zwieńczeniem Janowickich Sianokosów była zabawa taneczna z zespołem Puls Music. Energetyczna muzyka, świetny kontakt z publicznością i doskonała atmosfera sprawiły, że parkiet tętnił życiem aż do późnych godzin nocnych.
Tegoroczne Janowickie Sianokosy pokazały, że nawet w czasach nowoczesnych technologii i pośpiechu wciąż potrzebujemy spotkań opartych na prostocie, wspólnocie i lokalnej tradycji. Bo właśnie przy sianokosach – dawniej i dziś – najlepiej widać, jak bardzo ludzie potrafią być razem.