Nie była to łatwa przeprawa, choć wynik nie pozostawia wątpliwość – zespół z Bestwinki zasłużenie zgarnął w podtyskich Jaroszowicach kolejne ligowe „oczka”.– Mecz był długo wyrównany i powiedziałbym nawet, że pierwsza połowa przebiegała z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Ciężko musieliśmy zapracować na końcowe zwycięstwo, a kluczowe było niewątpliwie to, że lepiej weszliśmy w drugą część – stwierdza Marcin Sztorc, szkoleniowiec KS Bestwinka, świetnie radzącego sobie w obecnej kampanii „okręgówki”.
Bramkowe łupy, jakie przyjezdni uzyskali w obfitości, poprzedziły strzały w poprzeczkę Jakuba Przewoźnika oraz Piotra Wydmańskiego. Worek z golami rozwiązał się w 65. minucie. Z rzutu rożnego piłkę wrzucił Adrian Miroski, czyniąc to idealnie na głowę niezawodnego Grzegorza Sztorca. W 70. minucie drogę do siatki znalazł strzał Vadyma Matvieienki, po którym zawodnicy JUW-e najwyraźniej przestali wierzyć w możliwość osiągnięcia korzystnego wyniku. Z klarującej się przewagi „urodziły się” kolejne „fanty”. W 86. minucie G. Sztorc zachował się jak na snajpera przystało po długim wykopie Dominika Chmielniaka i wolejem pokonał golkipera gospodarzy, zaś w 90. minucie celnie główkował Dominik Kania po „centrze” Macieja Kosmatego z kornera.
JUW-e Jaroszowice - KS Bestwinka 0:4
KS Bestwinka: Chmielniak – Kania, Kosmaty, Miroski, Kołodziej, Przewoźnik (85' Kościuch), Lisewski, Matvieienko (75' Łuszczak), Kucharczyk, Wydmański (60' Kowalski), G. Sztorc (85' Francuz)