Drukuj

Drugiego takiego, jak Jacek Gruszka, już nie będzie

19. 12. 13
Wpis dodał: Jerzy Zużałek(danielek2002)
Odsłony: 526
Wspomnienie o Jacku Gruszcze na łamach portalu www.beskidzka24.pl:
Drugiego takiego, jak Jacek Gruszka, już nie będzie – mówią ci, którzy go znali. Imponował we wszystkich swoich rolach – społecznika, harcerza, żeglarza, ratownika.
Jacek Gruszka zmarł 24 lipca po długiej chorobie. Przeżył 66 lat. – Żył dla świata, dla innych. Wpisał się w mojej pamięci jako dobry człowiek, który kochał ludzi i nigdy nie odmawiał pomocy innym w potrzebie. Wielokrotnie tego doświadczyłem. Podczas ostatnich odwiedzin w szpitalu, gdy był bardzo chory i cierpiący, widziałem wielką walkę i dzielność – mówi jego przyjaciel Michał Kobiela. Przypomina, że jego matka, Genowefa, była akuszerką, która swą dobrocią i niesieniem pomocy o każdej porze dnia i nocy z pewnością zainspirowała syna. – Nie potrafiłeś narzekać, miałeś tyle planów! Spoczywaj w Bogu, przyjacielu – zwraca się do śp. Jacka Gruszki.
– Znałam go dwadzieścia lat – szkoda, że tylko tyle. Zawsze był tam, gdzie działo się coś dla dzieci i młodzieży – w Szkole Podstawowej nr 5 w Czechowicach-Dziedzicach, UKS-ie Set Kaniów, podczas zawodów kajak-polo, w Stowarzyszeniu Pomocy Dzieciom, Młodzieży i Rodzinom „Z Sercem na Dłoni”… – wylicza Iwona Sojka, nauczycielka i była szefowa stowarzyszenia. – Jeśli chodziło o potrzeby najmłodszych, to zawsze mówił: „Jak dla dzieci, to trzeba!”. Był zawsze spokojny i opanowany. Słowny i w stu procentach rzetelny. Zawsze pierwszy pytał: „Co u ciebie, jak tam?” – dodaje. – Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Pewnie to prawda, ale są ludzie, którzy byli wyjątkowi i bez nich nie będzie już tak samo – dodaje Sojka.
Jerzy Ziomek, prezes żywieckiego oddziału Beskidzkiego WOPR-u: – Był wspaniałym człowiekiem. Drugiego takiego ze świecą szukać. Bardzo nam go brakuje. – Zawsze mogliśmy na niego liczyć. Był zaangażowany w żeglarskie szkolenie młodzieży. Każdego roku, na wiosnę i jesień, przyjeżdżał nad Jezioro Żywieckie ze strażakami z Kaniowa, by pomóc nam przygotować pomost do sezonu lub zimowania. Był nieoceniony po tym, gdy ktoś spalił naszą stanicę nad Jeziorem Międzybrodzkim. To on, na krótko przed śmiercią, załatwił dla nas dwie łodzie motorowe, dzięki którym mogliśmy dalej nieść pomoc nad beskidzkimi jeziorami – wylicza.
– Już w szkole podstawowej aktywnie udzielał się w kole młodych chemików, kółku fotograficznym czy w harcerstwie. Coroczne wakacyjne wyjazdy na obozy harcerskie do Siewierza, Bystrej czy też Podlesic przysparzały mu coraz to nowych sprawności. Do końca swoich dni był aktywnym harcerzem. Później w trakcie pracy zawodowej w Rafinerii Nafty uczestniczył w tworzeniu klubu żeglarskiego pracowników rafinerii. Piękne noce, jachty na mazurskiej stanicy w Kozinie – to też ślady jego działalności, które przez wiele lat przynosiły radość zrzeszonym w klubie wodniakom. Do dzisiaj wielu zakochanych w sportach motorowodnych pływa dzięki organizowanym przez niego kursom i szkoleniom żeglarskim. Swoje zainteresowania żeglarskie przeniósł na młodych adeptów straży pożarnej w Kaniowie, tworząc tam sekcję ratownictwa wodnego – opowiada Edward Englert, przedstawiający się jako jedna z wielu osób zarażonych przez Jacka Gruszkę pasją żeglarską. – Pokazał mi łopot żagli i pozwolił usłyszeć szum wiatru na wantach. Oddaję ci honor,
mój żeglarski mentorze – stwierdza.
– Druh Jacek pozostał w naszej pamięci jako ten, który zmienił i unowocześnił oblicze naszej jednostki, będąc równocześnie skromną, niezabiegającą o zaszczyty osobą. Dzięki niemu w OSP Kaniów powstała Grupa Ratownictwa Wodnego zdobywająca tytuły mistrzów Polski na prestiżowych zawodach. Kaniowscy, świetnie wyszkoleni „wodniacy” są fenomenem w skali regionu. Od 2010 roku Jacek Gruszka pełnił rolę wiceprezesa OSP Kaniów. W zarządzie gminnym piastował funkcję przewodniczącego komisji rewizyjnej. Był głosem starszego pokolenia strażaków, głosem uczciwości i rozsądku, spotykanych już coraz rzadziej… Potrafił słuchać, doradzał cierpliwość i spokój. Nie szukał rozgłosu. Bardzo ciężko było nam znaleźć zdjęcie Jacka na dzień pogrzebu – na zebraniach i uroczystościach zazwyczaj siedział z boku, obsługując nagłośnienie. Bardzo to lubił i w żaden sposób nie przeszkadzało mu to zadanie – opowiada Grzegorz Owczarz, prezes OSP Kaniów.
Jacek Gruszka po odbyciu trzyletniej służby w Zawodowej Zakładowej Straży Pożarnej Rafinerii Nafty w Czechowicach-Dziedzicach, swoje zawodowe życie związał właśnie z rafinerią i działem łączności telefonicznej. Pracując społecznie przez ponad pół wieku w jednostce OSP Kaniów uczestniczył między innymi w walce z pożarami na terenie rafinerii, pożarami lasów w Olkuszu, Imielinie i Kuźni Raciborskiej. Wielokrotnie niósł pomoc w licznych akcjach powodziowych na terenie gminy Bestwina. Od lat 70. był mocno związany ze Związkiem Harcerstwa Polskiego jako inspektor drużyny przeciwpożarowej w Komendzie Hufca ZHP w Czechowicach-Dziedzicach. W 2002 roku rozpoczął lekcje ratownictwa wodnego w OSP Kaniów. Corocznie organizował kursy i szkolenia z zakresu ratownictwa wodnego i lądowego nie tylko dla strażaków z Kaniowa. Odznaczono go m.in. Złotym Medalem „Za zasługi dla pożarnictwa” oraz tytułem „Zasłużonego dla ochotniczego pożarnictwa powiatu bielskiego”.
Pogrzeb Jacka Gruszki odbył się 30 lipca w kościele pw. Niepokalanego Serca NMP w Kaniowie. Tylko kilka pogrzebów w historii sołectwa ściągnęło takie tłumy i wywołało takie poruszenie.
Tekst i zdjęcia: www.beskidzka24.pl; Marcin Kałuski